Recenzja nie taka jak zwykle - Przebudzenie.

Dziś recenzja nietypowa, ponieważ będzie o książce. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię czytać. Kiedy mam tylko czas i ochotę, sięgam po dobrą książkę, bo dla mnie jest to czynność odprężająca. Mogę na tyle zagłębić się w lekturę, że zapominam o wszystkim.

Każdy ma inny gust, a o gustach i guścikach się nie dyskutuje. Mnie można zazwyczaj zobaczyć z takimi lekturami w ręku jak thrillery, dramaty, biografie, czasem horrory. Gatunkiem, który praktycznie zupełnie mnie nie interesuje, są oczywiście romansidła, sielanki, głupawe historyjki, które nic z życiem nie mają wspólnego i są mocno naciągane (w tym oczywiście Science Fiction). Żeby było śmiesznie, książka którą Wam dzisiaj przedstawię, to właśnie taka ot lekka lektura na upalne lato, kiedy nie trzeba za wiele myśleć i nikomu nic się nie chce, bo czasem każdy musi odpocząć od tych ciężkich opowiadań. :) 


Co mogę powiedzieć o książce?
Dostałam ją w prezencie. I przyznam szczerze, że myślałam, iż to będzie prezent nietrafiony, na moje szczęście – myliłam się. O czym książka opowiada, nie będę mam mówić, bo wypaplam całą historie, oczywiście z tyłu lektury zamieszczone jest streszczenie, tak że proszę bardzo :


Nie mówcie mi, że różni się ono od setek innych książek tego typu. Jakaś niby akcja, wplątana w romanse głównej bohaterki. Zmieniono imiona, trochę historie, i starczy.
Na domiar złego, książka zamiast rozdziałów posiada daty (przeraziłam się totalnie myśląc że będę czytać jakiś pamiętnik!). Tutaj znów zostałam zaskoczona i okazało się, że daty mówią nam po prostu, kiedy historia się działa i którego dnia bohaterka wstała i wypiła herbatę, a którego zrywała się z łóżka do pracy. Dla mnie, niepotrzebne, ale to nie ja jestem autorem.

No dobra, ale co o samej książce? Bo napisałam się, a tak naprawdę jeszcze nic nie wiecie. :D Jak dla mnie warta przeczytania. A Ci, którzy korzystają z biblioteki, niech bez skrupułów się o nią zapytają, ponieważ czas na tą lekturę jest odpowiedni. Książka może i lekka, może i szybko się czyta, może i nie jest nader błyskotliwa i ucząca, ale! Wciągająca, zdecydowanie różni się od typowych sielanek i Harlequin'ów, zawiera wątek akcji, bez wątku miłosnego się nie obejdzie. Jednak to wszystko jest tak połączone, że czyta się bardzo przyjemnie i nie czuje się tego „naciągania”, w książkę również wpleciona jest historia, która opowiada o dawnych przodkach głównej postaci, więc wydaje mi się, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. I muszę też przyznać, że dałam się złapać i nie przewidziałam kompletnie zakończenia, ani tego „jak potoczą się losy głównej bohaterki?”. 

Jeśli czytałyście, to piszcie. Jeśli nie, to bierzcie się za tę książkę, naprawdę jest warta poświęcenia tych paru godzin (bo jak pisałam – szybko się czyta).

Buziaki! :*

Komentarze

  1. Uwielbiam takie książki, szczególnie osadzone w polskiej scenerii. Kiedyś mąż dał mi do przeczytania "Lilith" Olgi Rudnickiej, myślałam, że to kompletnie nie moja bajka, ale przyznam szczerze - byłam zachwycona. Polecam Ci tę lekturę skoro lubisz sięgać w takie tematyki :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam książki, a tej nie czytałam... Po Twoje recenzji na pewno po nią sięgnę :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie czytalam a lubie czytac i to bardzo....polecam JOHNA GRISHAMA...pochlonelam wszystkie jego tytuly, a teraz czekam na dostawe najnowszego:)pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znam, nie znam, ale jak spotkam w biblioteczce to luknę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany, nie pamiętam już kiedy ostatnio coś czytałam.... w tym mieszkaniu nie mam właściwie książek... no, poza ostatnią częścią Harry'ego :D tęsknię za czytaniem.. chyba muszę się do jakiejś biblioteki przejść :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz będzie mile widziany. W blogowaniu to właśnie Nasza interakcja jest najlepsza. :)