Buble i Hity z Oriflame - recenzje w pigułce.

 Kosmetyki katalogowe typu Oriflame czy Avon od zawsze jakoś mniej mnie interesowały, głównie ze względu na słabszą dostępność i brak możliwości zobaczenia produktu na żywo.
Osobiście jeśli już coś kupuję to z poleceń wizażowych, Avon odłożyłam na bok już dawno, za to Oriflame trochę bardziej mnie zainteresował i zatrzymał przy sobie. Jakiś czas temu odezwała się do mnie jedna z konsultantek tejże firmy z propozycją przetestowania paru kosmetyków, które dzisiaj przedstawię Wam po krótce (czyt.: spróbuję).

Kokosowy krem do ust – Produkt kultowy, chyba najbardziej znany spośród kosmetyków Ori. Nie wiem jak to jest z moimi ustami, ale czego bym nie nałożyła na nie – Carmex, Nivea, Ziaja, Tisane, The Body Shop, Isana etc. – efekt będzie ten sam, czyli świetny. W tym przypadku nie było inaczej, skórki znikały, usteczka były niesamowicie wygładzone i przyjemne. Konsystencja i zapach również mnie zadowoliły, kokos najbardziej kojarzy mi się z latem i najmilej w tym okresie mi się go używa, zapach jest bardzo słodki. Konsystencja za to jest niesamowicie przyjemna, wazelinowo-olejkowa, sprawia wrażenie bogatej i powoduje, że mam ochotę smarować się non stop. Niestety znalazły się również dwa minusy: cena, regularna (25zł) wydaje mi się zbyt wysoka, za to w promocji (ok.10 zł) robi się zdecydowanie korzystniejsza za 13g. I opakowanie, które jest koszmarnie niepraktyczne. Nie da się (z paznokciami dłuższymi niż do opuszka) wyciągnąć inaczej produktu, niż go podważając, zdecydowanie dużą wygodą jest większe i bardziej płaskie opakowanie jak u masełek z Nivea.

Błyszczyk Sparkle In Paris odcień Caramel – To już mój drugi z serii Beauty Powershine i bez wahania stwierdzam – Kocham!  Jedne z lepszych błyszczyków jakie miałam w ogóle. Zachwycająca wodnisto-olejkowa konsystencja, brak uczucia „miecia” czegoś na ustach, dodatkowo świetna pielęgnacja, fenomenalny aplikator i bardzo dobra trwałość (bez jedzenia spokojnie 3- 4 godz.), drobinki które cudownie się mienią i mocny efekt tafli. Kolor Caramel na ustach jest przeźroczysty i mimo moich upodobań do mocnych kolorów, ostatnio noszę go notorycznie. Jeszcze chwila i kupię sobie inne. :) Cena również nie jest niska (25 zł za 5ml) jednak w częstej promocji można dostać za ok. 20 zł.

Eyeliner w pisaku Stylo (Black) – Tutaj już pół na pół. Nie ustępuje niczym sławnemu eyelinerowi z Essence w żelu, a dodatkowo jest sto razy bardziej poręczniejszy. Bez bazy niestety trwałość jest parogodzinna, jednak u mnie to norma. Z bazą za to trzyma się do momentu zmycia, nie blaknie, nie odbija się, a kreskę z łatwością można zrobić od tej ledwo widocznej do bardzo grubej, i to naprawdę szybko i sprawnie. Zdecydowanie się polubiliśmy, tylko znów cena jest trochę zaporowa (ok.30 zł za 1,6g) i nie można też określić na ile starcza, czy przypadkiem nie zdąży wyschnąć w połowie. :(

Tusz Volume Build – Masakra, masakra, masakra. Nawet nie zaprezentuje go Wam na oku, bo boję się go używać, a to dlatego, że gość ma w sobie coś co sprawia, że podrażnia moje oczy, a rzęsy wysusza tak, że wylatują w trakcie demakijażu… Do tego efekt jest raczej delikatny – lekkie wydłużenie i małe pogrubienie, a szczoteczka jest tak ostra, że bardziej nadaję się do pastowania butów. Nie dziękuję, chcę mieć jeszcze rzęsy. Cena to ok. 30 zł za 8ml.


Podkład Giordani Gold Adaptive Foundation – Dla mojej buzi nie nadaje się kompletnie, ponieważ jest najżółtszy ze wszystkich podkładów jakie miałam i kryje może w 5%, a do tego (niezależnie od bazy/kremu/sposobu nakładania) uwielbia robić placki. Co prawda wyrównuje koloryt cery i trzyma się cały dzień, ale to jednak za mało. Najjaśniejszy odcień jest o jakieś 2 tony za ciemny (Revlon ColorStay 110 Ivory tonem jest dobry,ale za to ciut za różowy :D), dlatego dałam sobie z nim spokój. Za to moja mama bardzo się z nim polubiła i naprawdę dobrze w nim wygląda, nie robi jej placków na buzi, a znikome krycie jej służy. Cena  ok.59 zł za 30 ml.  

Podsumowując: Oriflame jak każda inna firma ma swoje buble i hity, cieszę się, że w wyżej wymienionych kosmetykach znalazłam coś co będę z chęcią używała, ale też coś przed czym mogę Was przestrzec.  Nie zapominajcie jednak o tym, że to co u mnie się nie sprawdziło nie znaczy, że nie sprawdzi się u Was. Jak było to np. w przypadku podkładu.

Macie swoje hity i buble z Ori? Lubicie firmy katalogowe?
Buziaki. :*

P.S.:Jesli chcesz poznac korzysci z bycia konsultantem oiflame i kupowania produktow w cenach hurtowych kliknij na http://www.my.oriflame.pl/domcia

Komentarze

  1. Ja do hitu Oriflame dołożyłabym jeszcze tusz do rzęs Wonder Lash ;) Bardzo go lubię ;) A słynny "miodek" miałam w wersji wiśniowej i przypadł mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja posiadam krem do ust w wersji karmelowej, fakt, że zapach jest cudowny, tylko co z tego jak moich ust wcale nie nawilża ;(
    Zapraszam do siebie :)

    mintpapillon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. z oriflame uwielbiam lakiery oraz tusz do rzęs wonder, mają też fajne szampony

    OdpowiedzUsuń
  4. Miodki - moja miłość ♥ Aktualnie mam karmel, czekoladę, wiśnię i kokos. Niestety tak jak napisałaś, wybieranie palcem to jakiś koszmar, dlatego ja nakładam go tylko pędzelkiem do ust i z wiadomej przyczyny tylko w domu.

    Natomiast pisak u mnie się wg nie sprawdził. Musiałam dostać feralny egz bo u mnie po 3 aplikacjach przestał działać, potem znowu pisał i znowu nie chciał... Teraz leży bo nie mam cierpliwości do niego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hitów jeszcze nie, ale bubel zdecydowanie. Maskara Wonder Lash (taka czerwona) u mnie nie sprawdziła się kompletnie, widzę u Giner tak, do moch rzęs się nie nadaje, jest ciągle mokra, brudzi przez to powiekę i okropnie skleja rzęsy, więc używam jej tylko razem z supershock z Avonu, bo ładnie je rozczesuje i w ten sposób zużywam :) Ale wydaje mi się, że tusz dość ładnie wydłuża rzęsy sam w sobie, chociaż i tak raczej nikomu z rzęsami podobnymi do moich bym nie poleciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie chodziło o wersję fioletową, tak dla uściślenia, bo zapomniałam dopisać wyżej :D

      Usuń
    2. Hmmm musiałaś coś pomieszać, bo czerwone maskary kojarzę tylko dwie Beauty Maxi Lash i Power Curl (ale ta jest bardziej bordowa). Wondera czerwonego nigdy (a przynajmniej przez ostatnie 5lat) nie było ;)

      Usuń
  6. Jak każda firma kosmetyczna ma swoje wady i zalety, ale ja 100 razy bardziej wolę oriflame niż avon :) Jestem nawet konsultantką oriflame od niecałych dwóch miesięcy i podoba mi się to :) Mam dostęp do fajnych promocji i nawet udaje mi się troszkę dorobić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uniwersalny kremik miałam w wersji karmelowej i momentalnie go zeżarałam. bardzo lubię ten produkt, ale masz rację że opakowanie jest niepraktyczne( mimo że ładne).

    OdpowiedzUsuń
  8. Lakiery są świetne bo nie odpryskują.

    OdpowiedzUsuń
  9. No post jak dla mnie napisany ;D Hity z Oriflame? Zdecydowanie tusz do rzęs Wonder! Kredka do oczu z aplikatorem Giordani Gold, pomadka PowerShine Frosted Champagne, miodki oczywiście w wielu wersjach(zwłaszcza kokosowy, wiśniowy, waniliowy i karmelowy), żel do golenia Silk Beauty, perfumy Giordani White Gold i krem do ciała o tym zapachu. To tak na szybko :) a kity? ten liner w pisaku Stylo - kilka użyć był fajny, później malował tylko bokiem, jak poleżał dłużej znów był ok i tak w kółko... straciłam do niego cierpliwość :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie największym bublem ori są ich lakiery do paznokci. Totalne niewypały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Beznadziejnie się je aplikuje przez ten dziwny pędzelek.

      Usuń
  11. Mnie najbardziej ciekawi mnie ten krem do ust, kosmetyk już owiany legendą a jak jakoś nigdy go nie miałam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam różową wersję mini kremu z Oriflame i bardzo mi odpowiadała.
    Mam sporą ochotę na tę nową, brązoawą wersję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja również nie wykazuję zainteresowania kosmetykami Avonu i Oriflame. Pierwsza z wymienionych firm wypuszcza na rynek produkty, których jakość pozostawia sporo do życzenia. Poza tym nie przemawia do mnie idea dokonywania zakupów na podstawie katalogów, które nawet w najmniejszym stopniu nie oddają rzeczywistości. Wszystkie ilustracje są dziełem grafika, który tworzy wirtualne paznokcie/ usta itp. Nic dziwnego, że kolorystyka zakupionych kosmetyków nie spełnia naszych oczekiwań.

    Nie przepadam za balsami w słoiczku. Tego typu rozwiązania zazwyczaj charakteryzują się niewielką średnicą, przez co produkt migruje pod paznokieć. Jeśli po aplikacji kosmetyku, muszę zajmować się oczyszczaniem moich szponów, to czuję się zniechęcona do korzystania z danego produktu.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja uwielbiam ten podkład. To mój absolutny hit. Pięknie wyrównuje koloryt, nawilża, kolor idealnie stapia się ze skórą, wytrzymuje cały dzień. Jest po prostu rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miodek jest fenomenalny ! Nie jestem fanka błyszczyków ale na ten się skusze :) Hm... mam pytanie może zrobisz filmik lub post o twojej diecie i o tym ile schudłaś bo wyglądasz fenomenalnie :)
    Wierna widzka Lidka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierna Lidziu (hihi. :3),
      Moja dieta i ćwiczenia są bardzo rozległym tematem, więc podejrzewam, że musiałabym stworzyć osobny dział na ten temat, czy na blogu, czy na YT. Jednak nie podejmę się tego wyzwania, choć bardzo bym chciała, ponieważ coś mnie stopuje, i jest to chyba jedyny temat, o którym nie chcę wspominać i myśleć, a mianowicie moje zdrowie. Ono komplikuje każdą sytuacje i powoduje, że moje życie wygląda inaczej.
      Może kiedyś zdobędę się na ten ruch, ale najwidoczniej jeszcze nie jestem gotowa.
      Mam nadzieję, że zrozumiesz.

      Usuń
    2. Rozumie jak najbardziej :) więc życzę duużo zdrowia ;)

      Usuń
  16. Ja tam bardzo lubie ten tusz :d Reszty nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochane, dziękuje za wszystkie komentarze! :* Nie jestem w stanie odpisać na każdy z osobna, ale tak jak można zauważyć nawet po Waszych wypowiedziach - u każdego, wszystko sprawdza się inaczej. I cieszę się, że opisałyście mi jak jest to u Was.
    Do następnego. :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Rownież używam kosmetyków Oriflame a z wyżej wymienionych po prostu uwielbiam tusz do kresek w pisaku, jest genialny i bardzo łatwy w użyciu. U mnie trzyma się bardzo długo, tak prawdę mówiąc ciężko mi go zmyć ;P No i słynny "miodzik", fajnie nawilża skórę w okół paznokci i usta :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak "miodzik" to kultowy kosmetyk :) również go uwielbiam nie tylko do ust ale i także na zadzierające się skórki wokół paznokci na na febrę :) :) :) Tego tuszu do kresek, przyznaję że jeszcze nie używałam, błyszczyku też nie - choć pięknie wygląda na Twoich ustach. Jeżeli chodzi o podkłady GG - to używają je nawet słynne celebrytki :) choć rzeczywiście ten kolor nie jest dla Ciebie odpowiedni. Ja używam nawet Porcelanowego (jasna karnacja)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz będzie mile widziany. W blogowaniu to właśnie Nasza interakcja jest najlepsza. :)