Czy warto? : Błyszczyk Nars Turkish Delight.

Postanowiłam rozpocząć na blogu nową serie p.t.: " Czy warto?"
Raz na jakiś czas będę wrzucała post z recenzją jednego ze znanych/kultowych/drogich kosmetyków i starała odpowiedzieć się na pytanie tytułowe. 
Mam nadzieję, że seria przypadnie Wam do gustu. :)

Dzisiaj zajmiemy się Naszym starym znajomym, błyszczykiem Nars o odcieniu Turkish Delight


Produkt ten rozpowszechniła Kim Kardashian, ponieważ często nosiła go na ustach i nie rzadziej polecała:




Dzięki temu błyszczyk zaciekawił wiele makeupomaniaczek, a w tym i mnie. :)

Przechodząc do meritum:


Opakowanie:
W moim stylu. :) Proste i eleganckie. Tworzywo, z którego jest wykonane ma wykończenie matowe, co dodaje mu uroku, ale niestety powoduje, że szybko łapie rysy i zabrudzenia.


Odcień:
Turkish Delight, to bardzo rozbielony róż. Można by stwierdzić, że wiele jest takich kolorów na rynku, ale właśnie w tym tkwi szkopuł, Nars wyprodukował kolor, który nie jest chamski, tandetny i (co najważniejsze) pasuje prawie każdemu.


Użytkowanie:
Na moich ustach trzyma się ok. 4 godz. jeśli nic nie piję i nie jem, a do tego schodzi bardzo równomiernie. Mam wrażenie, że wchłania się jak balsam do ust i również delikatnie je pielęgnuje.
Niestety kiedy zaczniemy coś konsumować błyszczyk zjada się z całą resztą, więc w tym przypadku bez poprawek się nie obejdzie. 


Zapach, konsystencja, smak:
 Jego zapach jest dla mojego nosa na tyle neutralny, że mogę stwierdzić, iż nie czuję nic. 
Smak również jest ledwo wyczuwalny, ale jeżeli już coś tam czuje, to jest to, niestety, posmak gorzkawy.
Konsystencja jest bardzo dobrze wyważona. Błyszczyk ani nie jest za lepki, ani za wodnisty. Dla mnie w sam raz. :)


Cena i dostępność:
Cena zależy od miejsca, w którym kupujemy. Mamy do wyboru strony zagraniczne, polskie i sklepy stacjonarne. Ja swój posiadam z allegro, i dorwałam go za dobrą cenę (ok. 70 zł), oczywiście sprawdziłam wcześniej czy aby na pewno nie jest to podróbka i Wam również polecam sprawdzać. 
Normalna cena, bez żadnych obniżek to ok. 140-150 zł.


Podsumowanie:
Długo zwlekałam przed kupnem tego błyszczyku, ponieważ miałam przeświadczenie, że kompletnie się u mnie nie sprawdzi. Kiedy wygooglowałam jego swatche, wszystkie zdjęcia prezentowały inny kolor... było to strasznie zniechęcające. 
Ja oczywiście również nie mogłam złapać rzeczywistego efektu. :/ Na żywo błyszczyk jest bardziej subtelny i mniej różowy. 
Czy warto? Uważam, że tak. Produkt jest na prawdę bardzo uniwersalny, pod każdym względem. Będzie pasował większości, do każdego makijażu i na każdą okazje. 
Może nie należy do najtańszych, ale po testach mogę stwierdzić, iż jest wart nawet pełnej ceny.
Jeśli jednak nie chcecie/nie możecie kupić kosmetyku za taką kwotę, polecam polować na allegro, tak jak zrobiłam to ja. :)

Jesteście posiadaczkami tego produktu?
Lubicie go, czy może wręcz przeciwnie?
Piszcie na dole, na pewno przyda się to innym, zastanawiającym się nad kupnem. :)

P.S.: Coraz więcej Was tutaj! Dziękuję! :*

Komentarze

  1. Nie noszę błyszczyków, a w dodatku kolor zupełnie nie w moim stylu.
    ALE najważniejsze, że Tobie się podoba i jesteś zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor bardzo fajny. Wolałabym kupić pomadkę z Mac,która jest w takiej samej cenie. Popieram szukanie kosmetyków taniej! P.S. piękne usta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tego typu błyszczyki, ale z tego co widzę po zdjęciach to robi to, co tańszy odpowiednik z Essence - wchodzi w załamania ust... Czyli nie kupię go, na szczęście! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolor bardzo "mój", uwielbiam blade róże! Cena troszkę wysoka, ale z chęcią bym go kupiła. Może w przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolor calkiem ladny, ale widze, ze wchodzi strasznie w zalamania

    OdpowiedzUsuń
  6. oj nie podoba mi się on, wchodzi w fałdki/zmarszczki na ustach i zostawia bielsze kreski, zreszta ja i tak nie jestem blyszczykowa:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam go i o ile kolor ma fajny tak niestety pod względem konsystencji kompletnie mi nie pasował- tak jak napisała piękność dnia, wchodzi w zmarszczki na ustach, podkreśla je i bardzo się rzuca w oczy. Oczywiście dużego błyszczola się pozbyłam, ale mały na wszelki wypadek zostawiłam;) czasami nakładam go na szminkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdyby nie cena, to już byłabym w jego posiadaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Efekt na ustach niestety nie powala bo widać wszelkie załamania - dla mnie nie wart tych 70zł bo tańszy odpowiednik zrobi to samo - nie żebym się czepiała ale to jest już spora kasa jak za błyszczyk :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaciekawił mnie i to bardzo, jednak nie wiem, czy za sam błyszczyk dałabym 100 zł.;)

    OdpowiedzUsuń
  11. według mnie wygląda jak usta pomalowane podkładem z dodatkiem błyszczyku :) z daleka nawet ujdzie

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolor blyszczyka idealnie trafia w moj typ, u KIm prezentuje sie idealnie ale podejrzewam ze naklada go na jakas pomadke ale sam blyszczyk na ustach prezentuje sie rownie kuszaco jak w opakowaniu ;) jedyny minus to jak w wiekszosci nudziakowych blyszczykow, wchodzi w zalamania a uwazam ze w blyszczyku za takie pieniadze nie powinno byc o tym mowy.... ehhh... ale mysle ze i tak kiedys sie na niego skusze ot tak aby go przetestowac ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś miałam wielkie, mogę wrecz pokusić się o stwierdzenie ogromne ciągoty żeby go kupić. Na dzień dzisiejszy mogę chyba stwierdzić że wyrosłam z takich kolorów. Zdecydowanie bardziej wole intensywniejsze kolory, po za ty bardzo rzadko sięgam po błyszczyki solo.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz będzie mile widziany. W blogowaniu to właśnie Nasza interakcja jest najlepsza. :)