Mini recenzje: Essie, Bioliq, Decubal, Eveline, Oriflame, SecheVite... + ShinyBox czerwiec 2014.

Jako, że dawno nie pisałam, to dziś mam dla Was post o dwóch tematach. 
Zacznę od tego co udało mi się zużyć w ostatnim czasie. :)


1. Maseczka do włosów L'biotica Biovax - Kupiłam 10 ml saszetkę, ponieważ nie byłam do końca przekonana do tego produktu - bałam się, że jak wszystko prócz szamponów z Fitomedu podrażni mi skórę głowy. Na szczęście nic takiego się nie stało. Maseczka spisała się świetnie, super odżywiła moje włosy po paru miesiącach (...) nie używania maseczek przez problemy ze skórą głowy. Myślę, że do niej wrócę ale dalej będę sięgać po saszetki, ponieważ boję się, że pełnego opakowania nie będę w stanie zużyć do końca daty ważności.

2. Krem do twarzy Bioliq - Ten krem znalazł się w ShinyBoxie i bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Świetnie nadawał się pod makijaż, był wydajny, lekki, nie zapychał, dobrze nawilżał i odżywiał. Dzięki temu, że produkty te są niedrogie, skusiłam się na kolejne mazidło do twarzy, tym razem wybrałam krem naprawczy do cery atopowej i już mogę Wam powiedzieć, że lubię go równie mocno, jeśli nie bardziej. Naprawdę warto zainteresować się kremami tej marki. :)

3. Krem do rąk Oriflame Chocolate Dream - Średni pod każdym względem... Nie nawilżał dobrze, pachniał średnio, opakowanie było niewygodne, jedyne co to szybko się wchłaniał. Tyle.

4. Krem do ciała Decubal - Krem jak krem. Nie miał zapachu, wchłaniał się całkiem dobrze przy odpowiedniej warstwie, a przy choć ciut za dużej pozostawiał tłusty film. Nie nawilżył mnie jakoś specjalnie (mam skórę suchą). Nie wrócę do niego, ponieważ potrzebuje mocniejszego odżywienia.

5.Serum do ciała Eveline Slim Extreme 3D - To było moje drugie i ostatnie podejście do kremów "wyszczuplających" z Eveline. Przez chłodzenie, które jest dla mnie nie do przeżycia, nie używałam go regularnie. Męką było dla mnie zużycie go. Nigdy, nigdy, nigdy więcej kosmetyków chłodzących...

6. Próbki kremów do twarzy Sylveco - Po próbkach wiele nie można stwierdzić jeśli chodzi o odżywienie, zapychanie itd. Ale wiem, że po te produkty nie sięgnę, bo są dla mnie po prostu 
za ciężkie.

1. Perfumy Oriflame, Felicity - Zużyłam dwa flakony. Perfumy te już mi się strasznie przejadły, więc ciężko mi w tej chwili napisać o nich coś pozytywnego, ale tak... lubiłam je. :)

2. Lakier H&M, Check me out - ładny koralowo-różowy odcień, na lato nadawał się idealnie. Szybko sechł i był kryjący, ale po czasie okropnie zgęstniał i od samego początku nie trzymał się za długo na paznokciach (ok. 2 dni). Więcej po lakiery z H&M'u nie sięgnę ze względu na trwałość.

3. Lakier Essie, Fiji - Do dziś pamiętam jak kupowałam go na targach kosmetycznych w Łodzi. Szukałam bardzo długo takiego lakieru - jasno-różowego, ale nie "świnkowego". Bardzo go lubiłam, ale miał słabe krycie (do pełnego 4 warstwy), dobrze się trzymał, ale nie sechł za szybko. Na pewno sięgnę jeszcze po lakiery z Essie, ale ze względu na ich cenę kupując jakiś kolor muszę być przekonana, że będę go używać i zużyje do końca, bo nie jestem jedną z tych osób, które nie denerwują się, że wydały na lakier, który użyły 2 razy, 35 zł. :P

4. Złota odżywka SallyHansen - Miała za zadanie przyśpieszyć porost paznokci. Trochę przyśpieszyła, ale szału nie było. Trochę wzmocniła paznokcie, ale staniki też nie latały. Była, zużyła się, będę szukać czegoś lepszego.

5. Top Coat Seche Vite - Baaardzo się z nim polubiłam. Lakiery kolorowe z nim, a bez niego, to dwa różne lakiery. Kiedy nasze paznokcie są dzięki niemu mocno nabłyszczone, nasze dłonie wyglądają o wiele inaczej, a sam maniciure wchodzi na wyższy poziom. Super przyśpieszał wysychanie lakierów i przedłużał ich trwałość. Był na prawdę super, ale przed ponownym kupnem powstrzymuje mnie jego dostępność - jedynie przez internet. W tej chwili kupiłam top coat z MissSporty, który ma działać w ten sam sposób. Jeśli będzie bardzo podobny, to zostanę przy nim, ponieważ, kosztuje ponad 3x mniej.

**********************************************

Jeśli zaś chodzi o 2 część tego postu - czerwcowy Shiny Box prezentuje się tak:



- Przyznam Wam szczerze, że zaczyna mnie irytować wrzucanie do każdego pudełka dezodorantu... ile można? Zużyje się, owszem, ale przydałoby się trochę kolorówki.
- Maseczka kolagenowa z Etre Belle, serum do włosów z Marion i pomadka peelingująca z Sylveco poszły do mojej mamy, bo ich używać nie będę (na maseczkę z kolagenem jestem za młoda, włosów nie stylizuje i nie dotykam żadnymi specyfikami prócz szamponu, a pomadka mnie uczula).
- Na peeling solny z Organique bardzo się ucieszyłam i stwierdziłam, że to najmocniejszy produkt w tym pudełku. Niestety jak zaczęłam go używać, tak zmieniłam zdanie...Sól, która jest tu składnikiem złuszczającym powoduje, że całe ciało zaczyna mnie szczypać jakbym wysypała sobie ją na ranę...
- Gąbeczka do makijażu z Syis jest pozytywnym zaskoczeniem. Mam już jedną z Inglota, ale z chęcią będę ich używać na zmianę. :)
- Za to spray na komary przyda mi się na wyjazd w sierpniu, więc chociaż nie będę zmuszona nic kupować.

Podsumowując: Dosyć się rozczarowałam. Pudełko jak pudełko, jakby go nie było nie widziałabym wielkiej różnicy.

Jak Wasze zużycia w tym miesiącu?
Możecie polecić mi jakąś odżywkę wzmacniającą paznokcie, która również dobrze nadaje się jako baza pod lakiery kolorowe?
Buziaki!

Komentarze

  1. Ja polecam odżywki z Oriflame mi pomogły bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam krem do rąk z Decubal i również mnie nie zachwycił :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Top Coat Seche Vite też bym chciała wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Eveline ma też produkty o właściwościach rozgrzewających, więc jeśli nie lubisz chłodzenia to polecam :)
    www.odkrywajacameryke.pl

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz będzie mile widziany. W blogowaniu to właśnie Nasza interakcja jest najlepsza. :)