Pomadka Lovely Extra Lasting - najlepsza wśród matowych szminek! ♥

Testowałam już matowe pomadki z firm tj.: Mac, Bourjois, L'oreal, Revlon, Golden Rose i Essence ale żadna, naprawdę żadna nie dorównuje do pięt szmince Lovely. 
Posiadam wszystkie 3 odcienie i z każdego jestem zadowolona tak samo mocno. Zachowują się na ustach identycznie, a jedyne co je różni to kolor. :)

Swoją drogą... czerwień z Lovely, ma aksamitne wykończenie, wygląda niesamowicie elegancko i znowu - NIE ZNAM wykwintniejszej czerwieni. Jest moją ukochaną!

Dziś za to na zdjęciach króluje nr 2:

Za co tak bardzo lubię te szminki?

- Prosta i dokładna aplikacja - Mimo, iż pędzelek w tym produkcie jest najprostszą w świecie gąbeczką, to idealnie spisuje się do nakładania formuły tego typu. Jestem w stanie nałożyć produkt perfekcyjnie równo, w baardzo krótkim czasie. Oczywiście potrzebne jest mi do tego lusterko, jednakże prostota aplikacji nie odbiega od tej, podczas której używamy błyszczyków,

- Dobra formuła - Nie jest tępa (jak np. w szminkach w formie stałej - Mac, Revlon), a podczas aplikacji, nie rozciągamy własnych ust po całej twarzy. Pomadka ma wodnisto-pudrową konsystencję i zastyga w krótkim czasie - na tyle krótkim, że możemy poprawić ewentualne niedociągnięcia (które się raczej nie pojawiają) , ale również nie siedzimy z rozdziawionymi wargami przez parę minut.


- Niesamowita trwałość - Nakładam na usta produkt rano, czyt.: ok. godz. 9, i o ile nie jem nic tłustego (tłuszcz zmywa wszystko, to normalna kolej rzeczy) trzyma mi się on do późnego popołudnia, czyli ok. godz. 17. 8 godzin bez ani jednej poprawki, przy czym wszystkie inne produkty do ust muszę aplikować ponownie, najpóźniej (!) po 3 godz... Muszę pisać coś więcej?

- Nie wysusza - No to to jest dopiero fenomen. Ja jestem sucha z natury, ale tak wiórczasto sucha, więc nie używając balsamów do ust przez jeden dzień, nie wiem czy jeszcze zostałoby mi coś z nich na następny. Szminki matowe, wiadomo, ze względu na swoje wykończenie - wysuszają. I owszem, pomadki z w.w. firm wysuszały mnie okropnie, wyglądały nieestetycznie albo od razu (L'oreal, Revlon), albo po max. godzinie (Bourjois, Mac), ta wygląda świetnie cały czas. Żeby było śmieszniej, mam wrażenie, że jakiś składnik z formuły, sprawia, że moje usta uwydatniają się, pierw sama nie wierzyłam własnym oczom, ale sytuacja powtarza się za każdym razem, więc chyba musi coś w tym być,


- Równo schodzi - A dokładnie to: skrusza się. Nie schodzi na zasadzie niewyjaśnionego znikania, tylko z biegiem czasu zaczyna odkruszać się drobno z ust. Nie są to płaty koloru, więc nie trzeba obawiać się o jakieś nierówności. Oczywiście, jeśli jemy, to możemy się spodziewać, że środkowa część ust wytrze nam się bardziej, ale znowu - to normalna kolej rzeczy, taka anatomia :),

- Wykończenie - Przepiękny satynowy mat, żaden tam płaski efekt. Prezentuje się na ustach nienachalnie, bardzo elegancko, z klasą, można by rzec "wysokopółkowo",


Z innych zalet, które jeszcze zauważyłam:

- Podkreśla biel zębów - Każdy kolor ma tą cechę,
- Ma niską cenę - ok. 9 zł,
- Jest wydajny - Raz, że nie potrzeba go wiele do pełnego krycia, a dwa że trzyma się na tyle długo, że 2 aplikacje w ciągu dnia powodują, iż zużycie produktu nie jest duże,

Ma jakieś minusy?

- Jeden GIGANTYCZNY, ale nie do końca tyczy się on samego produktu - Firma Lovely zmieniła opakowania tych szminek, zmieniając również trochę formułę i nieco kombinując w kolorach. Sama nie miałam okazji używać nowej wersji, jednakże jeśli słyszę jakieś opinie na jej temat, to są one dość zbieżne z moimi doświadczeniami. Jest to dla mnie duża ujma, bo jestem przekonana, jak nigdy, że byłby to produkt, który kupowałabym ponownie, ponieważ chciałabym go mieć na stałe u siebie.

- Mogłabym się doczepić również do opakowania - Nie jest za piękne i to właściwie jedyne, co "zdradza", że jest to produkt niskobudżetowy, ale ze względu na jego niepowtarzalne zalety, przymykam na to oko.


Podsumowując: Można stworzyć produkt tak tani i tak dobry, że konsumenci przestają mieć ochotę na próbowanie droższych? MOŻNA. Jestem totalnie oczarowana, co chyba można wywnioskować z tekstu. Bardzo, bardzo polecam Wam ten produkt, jednakże, właśnie... w starym opakowaniu. Za właściwości nowego nie ręczę. 

Lubicie matowe wykończenie na ustach?
Miałyście może pomadki z Lovely?
A może macie swojego ulubieńca z innej firmy?
Dajcie znać w komentarzu, z chęcią dowiem się jakie są Wasze doświadczenia! :)


Komentarze

  1. Sama mam i rzadko używam bo nieszminkowa jestem:) ale u ciebie wygląda pięknie i chyba mnie skusiłaś żeby wypróbować jutro:):)

    Jednego nie rozumie:) "Sama nie miałam okazji używać nowej wersji, jednakże jeśli słyszę jakieś opinie na jej temat, to są one dość zbieżne z moimi doświadczeniami. Jest to dla mnie duża ujma, ..." Jeśli opinie są zbieżne z Twoimi to jaka ujma bo nie czaje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny kolor! zawsze kręcę się koło tych pomadek ale w ostatniej chwili się rozmyślam :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wyglądasz w matowych szminkach!

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz wspaniałe usta ;)) Piękny jest ten kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim ulubieńcem jest szminka z rimmela kate moss, ale tą może też kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za matowymi, ale ta wygląda pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. na takich ustach jaka pomadka nie wyglądała by pięknie...osobiście uwielbiam takie intensywne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow jestem w szoku że lovley wyprodukowało tak dobry produkt

    OdpowiedzUsuń
  9. No wygląda bosko, jezu i te Twoje usta ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. na Twoich ustach to wszystko wygląda obłędnie!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Prześliczny kolor! A trwałość jest mega zaskoczeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapraszam na konkurs - do wygrania śliczna bransoletka ChouChou

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczne usta :)

    PS. Dziękuję za udział w rozdaniu i również obserwuję.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz będzie mile widziany. W blogowaniu to właśnie Nasza interakcja jest najlepsza. :)