Recenzja w pigułce: Krem do cery naczyniowej Murier M-Derma B+ - bo uczucie rośnie z biegiem czasu. :)

Tym razem przychodzę do Was z kolejną recenzją pigułką. Tym razem na tapetę weźmiemy krem na dzień do cery naczyniowej Murier M-Derma B+ (klik!). :)
Zaczynamy!


Za co uwielbiam ten produkt?

+ Nie zapycha moich porów! Jeśli jeszcze nie wiecie - u mnie to rzadki przypadek,
+ Niesamowicie łagodzi podrażnienia i koi, tak jak obiecuje producent. Ostatnio nawet przy mocnym przeziębieniu nałożyłam go na porządnie starte płatki nosa i jako jedyny kosmetyk - nie podrażnił mnie, a wręcz przeciwnie, przyniósł dużą ulgę, tak więc poradził sobie w wyjątkowych warunkach!,
+ Po około 2 tygodniach zauważyłam dużą poprawę w zmniejszeniu rumienia na buzi i zaczerwienień potrądzikowych, nie są to jakieś spektakularne efekty, ale jednak widoczne,
+ Skóra nie świeci się po nim jak oszalała, ale nie jest też matowa, daje optymalny blask,
+ Bardzo dobrze współgra z podkładami, jednakże ja wolałam używać go wieczorem, ze względu na poziom nawilżenia (o tym poniżej),
+ Składniki wysokiej jakości,
+ 12 miesięczna data ważności od otwarcia. 


Za co nie lubię?
+ Opakowanie jak na taką cenę wydaje mi się dość.. proste(?). Niby nie szata zdobi, jednakże oczekiwałabym chociaż opakowania typu airless,
- Nawilżenie jest dobre, ale nie tak intensywne na ile wymaga tego moja skóra, dlatego stosuje go na noc, a na dzień używam Cethapilu,
- Mam również mały problem z wydajnością, ponieważ aby dokładnie pokryć nim całą twarz potrzebna jest naprawdę niewielka ilość, jednakże przez to, że nie odczuwam odpowiedniego nawilżenia automatycznie aplikuje go więcej, przez co zużywa się całkiem szybko,
- Stosunek pojemności do ceny - 50 ml za 119 zł (po kliknięciu na cenę przejdziecie do sklepu Murier), to nie to na co większość Polek może sobie pozwolić.


Jakie są moje ostateczne wnioski?

Przyznam szczerze, że czym dłużej używam tego produktu, tym bardziej go lubię. Po pierwszych użyciach myślałam, że nie będzie z tego miłości, a skończyło się na tym, że już zaczynam się obawiać, iż niedługo się skończy i będzie trzeba się z nim pożegnać. Zrobił na mnie ogólne dobre wrażenie i mogę przykleić mu etykietkę "porządny". Naprawdę bardzo się z nim polubiłam i mogę go uznać za jeden z lepszych kremów do twarzy, a już na pewno najlepszy wśród tych dla naczyniowców.


Komu mogę polecić ten produkt?

Osobom, które dysponują sporą ilością gotówki, szukają czegoś lekkiego, bardzo silnie kojącego i walczą z zaczerwienieniami na twarzy. Dla tych, którzy mają skórę delikatną, skłonną do zapychania, ale nie bardzo silnie przesuszoną, jak ja.


Miałyście może do czynienia produktami Murier?
Podzielcie się doświadczeniami z produktami do cer naczyniowych,
 z chęcią dowiem się co warto kupić według Was!

Komentarze

  1. nie mam cery naczynkowej, ale moja studencka kieszeń nie zniosłaby takiego zakupu niestety :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz będzie mile widziany. W blogowaniu to właśnie Nasza interakcja jest najlepsza. :)